| CHN |
|
|
|
|
|
|
SZUKAJĄC PRZYWÓDCY
W Kościołach chrześcijańskich trwa dyskusja o przywództwie i autorytecie. W kazaniach i na konferencjach pojawia się retoryka militarna. Żołnierze armii Boga chcą mieć w swoich szeregach generałów. Tęsknota za Panem panów i Królem królów, który oczekuje, aby jego lud bił w bębny, chwalił Go i wielbił jest tak wielka, że nie wiadomo, czy jest jeszcze miejsce i czas na wspominanie bezdomnego Nauczyciela i nędznych rybaków z Galilei.
„Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” – te słowa z Księgi Ozeasza zostają przypomniane przez Jezusa przy okazji nadawania prawdziwego znaczenia szabatowi. Dziwny to Pan szabatu, który pozwala się odnaleźć w głodnym, spragnionym, uwięzionym, bezdomnym wędrowcu. Dziwny to przywódca, który mówi, że „jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim i sługą wszystkich”. Ten opis kształtu przywództwa nie przypada do gustu większości słuchaczy Jezusa. Przecież oczekują zwycięskiego Mesjasza, sukcesu militarnego, potęgi, objawienia się Bożej chwały. A co się dzieje? Jezus umiera na krzyżu. Jego zmartwychwstanie nie ma w sobie nic z militarnego lub politycznego zwycięstwa. Odbywa się bez bębnów, klaskania, wykrzykiwania, tańczenia. Towarzyszy mu cisza jerozolimskiego ogrodu. Ślady oczekiwania na potężne, mesjańskie przywództwo słychać w słowach uczniów idących do Emaus. „A myśmy się spodziewali” – mówią, nie rozpoznając Jezusa, który towarzyszy im w drodze. Trudno Go poznać, mając takie oczekiwania. Łatwo wtedy żyć ze swoimi wyobrażeniami Boga i nie dostrzec Go nigdy w ubogim wędrowcu. Na szczęście Jezus pomaga uczniom w rozpoznaniu. W jaki sposób? Jest w Nim coś, co ich pociąga, chcą z Nim przebywać. Mówią: „Zostań z nami”. I poznają Go, gdy usługuje im przy stole, gdy dzieli się sobą, gdy rozdaje im siebie w geście łamania chleba. Taki to przywódca. Ten sam, który mówi, że „nie przyszedł po to, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie za wielu”.
Służba wszystkim utrudzonym i utrapionym, poszukiwanie tych, którzy źle się mają, odwiedzanie dotkniętych różnymi słabościami, leczenie chorych, nauczanie o tym, że najważniejsza jest miłość do Boga i bliźniego – oto cechy przywódcy z Nazaretu. Wyprowadzony w dzień przygotowania do szabatu poza mury miejskie umiera, opuszczony przez większość uczniów. Opuszczony przez lud oczekujący innego kształtu przywództwa. W tym oddaniu do końca, w poświęceniu aż do śmierci, w służbie całym sobą kryje się istota Jezusowego przewodzenia. Umierając i zmartwychwstając, przynosi pokój serca płynący z wyzwolenia od zła i zbudowania na nowo prawdziwej przyjaźni z Bogiem. Uczniowie będą tęsknić za Nim już zawsze. Za Jego miłością, która ich wyzwoliła. Pójdą z Nim na krańce świata, właśnie ze względu na tę miłość. Taki to przywódca, taki to przewodnik w drodze. Pastor, uczeń Jezusa Członkowie różnych zborów na świecie są w ostatnich latach zaniepokojeni tęsknotą niektórych chrześcijańskich liderów za wizją przywództwa rodem z powierzchownie odczytanego Starego Testamentu. W licznych konferencjach słychać o silnych, mocarnych przewodnikach ludu, którzy odnoszą zwycięstwa nad wrogami, którzy rozkazują, panują, prowadzą, a kiedy trzeba, nie wahają się sięgnąć po miecz. To do nich we wszystkim należy ostatnie słowo. Tylko oni znają prawdę. Ulubioną nowotestamentową sceną wielbicieli tej wizji jest wypędzanie kupców ze świątyni. W kazaniach głosicieli tego rodzaju przywództwa Jezus z powrozem w ręku gości równie często, jak Dawid zwyciężający Goliata. Trudno zwolennikom tak rozumianego przywództwa wytłumaczyć, że opowieść o Dawidzie jest przede wszystkim nauczaniem o wierności Boga bardzo niedoskonałemu człowiekowi. O wierności mimo upadków. Przecież gdyby spojrzeć na samego Dawida, bez wspomnianego kontekstu Bożej wierności, dostrzec w nim można wyłącznie tragiczną postać rządnego władzy młodego człowieka, który w pogoni za koroną dla siebie, gotów jest sprzymierzyć się nawet z wrogami swego ludu. Królowie Starego Testamentu są ważni tylko ze względu na Boga, który objawił się ich ludowi. Z perspektywy historii powszechnej byli lokalnymi władcami, bez większego wpływu na bieg dziejów. Trudno jest wytłumaczyć zwolennikom silnego przywództwa, że być głową na podobieństwo Jezusa, znaczy służyć, wspierać, poświęcać się. Przez dwa tysiące lat ludzie idą za Jezusem nie dlatego, że był silnym i wyrazistym przywódcą. Idą, bo odkrywają, że On nie chce nad nimi panować jak ziemski król czy władca, nie chce, aby mu służono, lecz sam chce wszystkim służyć. Idą za Nim, bo odkrywają, że do końca ich umiłował. Idą, bo się zakochali, a nie przestraszyli. Idą, bo zostali dzięki miłości wolnymi, a nie poddanymi. Jezus to dziwny przywódca. PS Wielu współczesnych chrześcijan chciałoby dzisiaj powiedzieć swoim liderom: Naszym jedynym autorytetem jest Jezus. Jeśli chcesz nam, drogi liderze lub liderko, przewodzić – naśladuj Jezusa. Paweł Biedziak Co na ten temat sądzisz? Czekamy na Twój list@ubodzywduchu.pl |